Martin inaczej

przystań wiatrów

Uwielbiam opowieści, które mnie zaskakują i do tego bardzo pozytywnie. Tak było w przypadku „Przystani Wiatrów” autorstwa pana Martina. Po „Grze o tron” spodziewałam się, wielu wątków, bohaterów, a o wybijaniu czołowych postaci już nie wspomnę. A tutaj przyjemne zdziwienie.

Maris z Amberly od wczesnych lat marzyła o lataniu, mimo, że była córką rybaka. W jej krainie latać mogą tylko dzieci i następcy lotników, posiadających skrzydła i przekazujący je z pokolenia na pokolenie. Jej marzenia stają się rzeczywistością, ponieważ zostaje adoptowana przez lotnika i może latać oraz pełnić rolę wysłannika przekazującego wieści od wysypy do wyspy. Niestety pewnego dnia przybranemu ojcu rodzi się syn. Maris musi się pogodzić z tym, że skrzydła należą się prawnemu dziedzicowi. Wszystko w niej się buntuje, tym bardziej, że brat nie chce i boi się latać. Co robić? Łamie prawo i walczy o skrzydła zmieniając zasady i ówczesny świat.

Czytaj dalej